Aktualności

Niepokojące fakty o energooszczędnych świetlówkach

Mimo wielu kontrowersji, jakie budzą przepisy dotyczące świetlówek energooszczędnych - zastąpienie nimi tradycyjnych żarówek wydaje się nieuniknione. Temat wraca co jakiś czas na biurka urzędników i w następnej kolejności na usta zwykłych ludzi. Ci ostatni rzadko są zadowoleni ze zmian w przepisach.

Obecnie najwięcej mówi się na ten temat w Kanadzie, gdzie z początkiem 2014 roku tradycyjne żarówki zostaną całkowicie wycofane z produkcji. Kanadyjczycy reagują na nowe regulacje podobnie jak mieszkańcy krajów Unii Europejskiej w 2009 roku, kiedy to wycofano ze sklepów tradycyjne żarówki o dużych mocach. Wycofywane żarówki znikały wtedy masowo ze sklepów i lądowały w zapasach gospodarstw domowych. Pojawiły się również skuteczne próby obejścia nowych przepisów, dzięki czemu do dziś możemy bez problemu kupić żarówki starego typu, ze zmienionymi etykietami. Oficjalnie kupujemy nie żarówkę, a np. "punkt świetlny", "małe urządzenie grzewcze" czy "kule grzewcze". Pojawia się jednak pytanie dlaczego tak niechętnie przyjmujemy nową technologię? Zgłębiliśmy ten temat i prezentujemy listę najczęstszych obaw konsumentów oraz wyjaśniamy ich zasadność.

Jest za drogo
To najbardziej prozaiczny i popularny argument przeciw nowym żarówkom. Częściowo prawdziwy - zakup nowych świetlówek wiąże się z dużo wyższym wydatkiem niż w przypadku żarówek, które znamy od lat. Niestety większość osób, które o tym mówią, nie bierze pod uwagę rzeczywistych oszczędności, jakie przynoszą one w ciągu eksploatacji. Żarówki starego typu miały dużą moc, ale 90 procent zużywanej energii zamiast w światło, zamieniały w ciepło! Nowoczesne oświetlenie zużywa do 75 proc. mniej prądu i działa nawet 8-10 razy dłużej. W tym czasie koszt zakupu świetlówki zdąży nam się zwrócić z nawiązką, a przy okazji stanie się to z korzyścią dla środowiska naturalnego.

Nikt nie wymaga również natychmiastowej wymiany żarówek na energooszczędne. Używać ich można w pełni legalnie przez dowolny czas, więc mogą być zastępowane na bieżąco - w miarę wypalania się starych. Nielegalna może stać się ich produkcja i dystrybucja, a nie samo używanie.

Świat zaleje rtęć ze świetlówek
Rtęć rzeczywiście występuje w świetlówkach, więc obawy przed nią trzeba uznać za usprawiedliwione. Lobbyści przekonują nas, że za najwyższą emisję rtęci do środowiska odpowiedzialne są elektrownie węglowe i w ogólnym rozrachunku energooszczędne żarówki przyczynią się do redukcji skażenia. Może i tak, ale trzeba pamiętać o tym, że np. w przypadku stłuczenia świetlówki narażamy się na bezpośredni kontakt z tym silnie trującym metalem. Niebezpieczne są też ludzkie przyzwyczajenia. Wszystkie świetlówki zawierające rtęć powinny trafić do punktu recyklingu. W praktyce często trafiają po prostu do kosza razem z innymi odpadami. Przestrzegamy jednak przed takim rozwiązaniem i przypominamy, że grozi za to kara grzywny do 5000 złotych!

Nowe żarówki są rakotwórcze
Niemiecka telewizja NDR ujawniła wyniki badań, według których oprócz rtęci w świetlówkach wykorzystuje się także inne niebezpieczne substancje, takie jak rakotwórczy fenol. Przeprowadzone testy wykazały, że niebezpieczne opary były wydzielane przez żarówki energooszczędne w czasie zwykłej pracy. Jeden z producentów obarczał winą za to zjawisko kleje i komponenty wykorzystane przy produkcji. Tak czy owak - nie brzmi to dobrze.

Brak regulacji
Według wielu informacji, energooszczędne żarówki mogą ulec uszkodzeniu, jeśli użyjemy ich z regulatorami natężenia światła. Niestety to prawda. Świetlówki są dosyć wrażliwe na skoki napięcia i użycie ich ze starszymi, nieprzystosowanymi regulatorami, może skończyć się awarią. Są jednak dostępne żarówki halogenowe i diodowe, które możemy z powodzeniem używać z każdym rodzajem urządzeń.

Psują wzrok
Producenci zapewniają o pełnym bezpieczeństwie swoich produktów, jednak niezależne badania nie pozostawiają suchej nitki na nowoczesnym oświetleniu. Dostaje się zarówno kompaktowym świetlówkom, jak i oświetleniu LED. Barwa i intensywność emitowanego przez nie światła jest daleka od światła dziennego, co w przypadku długotrwałego oddziaływania może uszkadzać siatkówkę i powodować różne schorzenia wzroku.

Wywołują ataki padaczki
Nie ma na to bezsprzecznych dowodów, ale wiele wskazuje na to, że migotanie świetlówek może wywoływać ataki epilepsji, podobnie jak ma to miejsce w przypadku lamp stroboskopowych. Rozbłyski światła są na tyle szybkie, że ich nie zauważamy, ale nasze oczy odczuwają je wyjątkowo negatywnie. Podrażnienia oczu, częste mruganie, rozdrażnienie, a nawet depresja i stany lękowe to coraz częstsze następstwa przebywania w tak oświetlonych pomieszczeniach.

Przedstawione teorie należą do najczęściej pojawiających się uwag na temat energooszczędnych żarówek. Niestety większość dementujących je materiałów pochodzi z biur prasowych samych producentów, co poddaje w wątpliwość ich obiektywizm. Wygląda na to, że za decyzje urzędników przyjdzie nam jeszcze zapłacić wysoką cenę - znacznie wyższą niż rachunki za energię elektryczną w przypadku zwykłych żarówek. Prawda starych przysłów pozostaje w tym przypadku aktualna - nie wszystko złoto co się świeci.

-/PŻ/SW
Źródło: PŻ, WP.PL

 

 

Słuchawki z Grilamidu, z pamięcią kształtu

Nowe słuchawki nagłowne Klipsch Status wykonano z bardzo wytrzymałego Grilamidu, który stosowany jest między innymi przy produkcji oprawek najbardziej luksusowych okularów. Elementy wykończeniowe są wykonane z wysokiej jakości skóry.

Celem, który przyświecał producentowi przy tworzeniu tego modelu było, aby słuchawki równie dobrze grały, co i wyglądały. Zainstalowane przetworniki zbudowane są w oparciu o magnesy neodymowe, co ma gwarantować głębokie brzmienie. Są to przetworniki dynamiczne, z ruchomą cewką o średnicy 40mm. Pasmo przenoszenia mieści się w przedziale 16-23000 Hz. Skuteczność określono na 110dB.

Izolację od zakłóceń zewnętrznych i komfortowe użytkowanie przez długi czas zapewniają nauszniki piankowe z pamięcią ułożenia. Nauszniki są również obrotowe, aby lepiej dopasowywać się do kształtu głowy i poprawiać uszczelnienie wokół uszu.

Na wysokiej jakości kablu znajduje się trójprzyciskowy sterownik z mikrofonem, który zapewnia pełną kontrolę nad iPhonem, iPodem i iPadem, zarówno w czasie słuchania muzyki jak i dzwonienia. Słuchawki dostępne są w kolorze czarnym oraz perłowym białym.

Cena słuchawek wynosi 1199 zł.

 

źródło: wp.pl

 

 

Ultra HD 4K w telewizorach Toshiba

Ultra High Definition (Ultra HD) to standard wyświetlania obrazu telewizyjnego w rozdzielczości 3840 x 2160 pikseli. Jako pierwsze zaczęły stosować go telewizje publiczne w Japonii, Wielkiej Brytanii oraz we Włoszech. 4K to wysokiej jakości standard rozdzielczości filmów cyfrowych oraz grafiki komputerowej. Nazwa pochodzi od 4 tysięcy pikseli umieszczonych w pozycji horyzontalnej. W porównaniu do powszechnie spotykanej rozdzielczości Full High Definition (Full HD) technologia 4K charakteryzuje się czterokrotnie większą liczbą pikseli, co wpływa znacząco na jakość obrazu.

Oglądając swój ulubiony film na odtwarzaczu Blu-ray podłączonym do telewizora Toshiba z serii L9 możemy poczuć się jak w środku kinowej akcji. Poziom szczegółowości obrazu jest naprawdę wysoki, co jest nie lada gratką dla wszystkich fanów kina oraz osób, które oglądając na dużym ekranie, w rozdzielczości Ultra HD koncert swojego ulubionego zespołu mogą poczuć się jak publiczność zajmująca miejsca w pierwszych rzędach. Technologia Ultra HD sprawdza się też podczas wyświetlania zdjęć. Podłączając aparat do telewizora Toshiba serii L9 możemy zapewnić sobie pokaz slajdów na najwyższym światowym poziomie. Zdjęcia, dzięki bogatej gamie wyrazistych kolorów i ostrości detali, będą w pełni oddawać atmosferę minionych wakacji, egzotycznych podróży czy rodzinnych spotkań.

Telewizor Ultra HD Toshiba serii L9 sprawdzi się również jako monitor dla osób pracujących przy tworzeniu grafiki komputerowej, montowaniu filmów czy też będzie ciekawym rozwiązaniem dla analityków finansowych, którzy spędzają długie godziny na pracy w arkuszu kalkulacyjnym. Niewątpliwą przewagą standardu Ultra HD w porównaniu do Full HD jest przestrzeń, jaką użytkownik otrzymuje na ekranie. Dzięki rozdzielczości Ultra HD możemy wyświetlić więcej aktywnych komórek w programie Excel, otworzyć większą liczbę ścieżek podczas tworzenia plików video czy wyświetlić więcej szczegółów podczas projektowania grafiki lub edycji zdjęć. 
Oglądając swój ulubiony film na odtwarzaczu Blu-ray podłączonym do telewizora Toshiba z serii L9 możemy poczuć się jak w środku kinowej akcji. Poziom szczegółowości obrazu jest naprawdę wysoki, co jest nie lada gratką dla wszystkich fanów kina oraz osób, które oglądając na dużym ekranie, w rozdzielczości Ultra HD koncert swojego ulubionego zespołu mogą poczuć się jak publiczność zajmująca miejsca w pierwszych rzędach. Technologia Ultra HD sprawdza się też podczas wyświetlania zdjęć. Podłączając aparat do telewizora Toshiba serii L9 możemy zapewnić sobie pokaz slajdów na najwyższym światowym poziomie. Zdjęcia, dzięki bogatej gamie wyrazistych kolorów i ostrości detali, będą w pełni oddawać atmosferę minionych wakacji, egzotycznych podróży czy rodzinnych spotkań.

Telewizor Ultra HD Toshiba serii L9 sprawdzi się również jako monitor dla osób pracujących przy tworzeniu grafiki komputerowej, montowaniu filmów czy też będzie ciekawym rozwiązaniem dla analityków finansowych, którzy spędzają długie godziny na pracy w arkuszu kalkulacyjnym. Niewątpliwą przewagą standardu Ultra HD w porównaniu do Full HD jest przestrzeń, jaką użytkownik otrzymuje na ekranie. Dzięki rozdzielczości Ultra HD możemy wyświetlić więcej aktywnych komórek w programie Excel, otworzyć większą liczbę ścieżek podczas tworzenia plików video czy wyświetlić więcej szczegółów podczas projektowania grafiki lub edycji zdjęć.

źródło: toshiba/agdrtv24.pl

 

 

Tonsil przed wielką szansą. Czy odrodzi się z popiołów jak feniks?

Firma Tonsil, producent sprzętu muzycznego z najdłuższymi tradycjami w Polsce, przez lata działalności bywała już w różnej kondycji. Obecnie działalność Tonsilu jest jedynie cieniem tego, czym była w latach osiemdziesiątych. Pojawiła się jednak szansa na przywrócenie blasku polskiej marce.

Kreowaniem wizerunku firmy Tonsil zajmie się spółka White Magick, znana ze współpracy m.in. z Agito.pl, EVER, Hama czy Komputronik. Nowy partner będzie świadczyć usługi z zakresu PR oraz marketingu, a także udzieli wsparcia w procesach związanych ze sferą handlową - w szczególności tworzeniem kanału dystrybucji.

Historia firmy Tonsil sięga końca II wojny światowej, kiedy poniemiecka fabryka sprzętu radiotechnicznego została oddana pod zarząd Polskiego Radia. W 1978 głośniki Tonsil trafiły na rynek amerykański, a dynamika sprzedaży na rynkach Zachodniej Europy wynosiła 2500 procent. W latach 80. kolumny Altus królowały w polskich domach, ale już w drugiej połowie lat 90-tych firma znalazła się na zakręcie. Rodzimy rynek zalała fala taniego sprzętu z Azji, jednocześnie zapotrzebowanie na polski sprzęt na rynkach zachodnich wyraźnie zmalało. To sprawiło, że firma znalazła się w trudnej sytuacji finansowej i doszło do zmian własnościowych. W drugiej dekadzie XXI wieku Tonsil wraca w nowej odsłonie. Warto podkreślić, że produkcja nadal w całości prowadzona jest w podpoznańskiej Wrześni.

Czy uda się wyprowadzić firmę na prostą - nie wiadomo. Nowy partner przyznaje, że jest to bardzo trudne zadanie, ale zapowiada podjąć wszelkie możliwe działania, aby muzyka z głośników Tonsil znów rozbrzmiewała w wielu krajach.

Źródło: wp.pl

Gaggenau Vario 400 - lodówki z automatycznie przesuwanymi półkami

Seria modułowych urządzeń chłodniczych do zabudowy Vario 400 marki Gaggenau liczy obecnie 14 urządzeń. Wnętrza wszystkich modeli pokryto stalą szlachetną.

Chłodziarki Vario RC 472/462 z serii 400
Wnętrza tych chłodziarek są oświetlone panelami LED. Szuflada z oddzielną, automatyczną regulacją temperatury utrzymuje świeżość wrażliwych artykułów spożywczych. Przy pojemności użytkowej 477 litrów i szerokości 76,2 cm chłodziarka RC 472 jest największa w serii. Model ten jest też dostępny jako RC 462, z pojemnością użytkową 369 litrów i szerokością 61 cm. Pierwsze z wymienionych urządzeń należy do klasy energetycznej A+, drugie - do A++. Półki można indywidualnie rozmieszczać. Dodatkowo jedną z nich można przesuwać mechanicznie, nawet gdy znajdują się na niej produkty.

Chłodziarko-zamrażarki Vario RB 492/RY 492 i RB 472 z serii 400
Te urządzenia zapewniają klasyczne chłodzenie w części górnej i oddzielną, bardzo obszerną, 4-gwiazdkową szufladę mrożącą, którą można całkowicie wysunąć.

Model RB 492 o szerokości 91,4 cm, który dostępny jest też w wersji dwudrzwiowej jako RY 492, zapewnia ogromną pojemność użytkową - 532 litry; mniejszy model RB 472, o szerokości 76,2 cm, mieści 439 litrów. Oba duże urządzenia należą do klasy energetycznej A+, zaś mniejsze do klasy energetycznej A++. Komora chłodząca tych modeli posiada elektroniczny sterownik temperatury o zakresie od +2 st. C do +8 st. C. Temperaturę strefy chłodzenia wrażliwych artykułów można ustawić na poziomie o 3 st. C niższym. Dzięki temu możliwe jest prawie dwukrotne wydłużenie okresu przechowywania mięsa, wędlin czy serów.

 

Praktyczna, przestronna, 4-gwiazdkowa szuflada mrożąca o pojemności 146 litrów w szerszych urządzeniach i 119 litrów w modelu RB 472 pracuje w zakresie temperatur od -14 st. C do -25 st. C oferuje dodatkowy komfort dzięki możliwości całkowitego wysuwania. Zintegrowana kostkarka do lodu ze stałym przyłączem do źródła wody pozwala na wytwarzanie dziennie ok. 1,7 kg lodu i maksymalny zapas 3 kg. Uzyskany w ten sposób lód jest pozbawiony drobnoustrojów, zanieczyszczeń i chloru. Co więcej, bryłki mają niekonwencjonalny kształt, dozownik formuje lód w piramidy. Podobnie jak w poprzednich modelach, w tej także znajduje się sterowana mechanicznie półka.

Źródło: wp.pl

Szpiegujące czajniki z Chin

W pochodzących z Chin czajnikach i żelazkach ukryte są urządzenia szpiegowskie. Tak przynajmniej uważają rosyjscy śledczy, którzy w Sankt Petersburgu w urządzeniach gospodarstwa domowego znaleźli specjalne nadajniki.

W dobie wzajemnego szpiegowania Chińczycy wielokrotnie oskarżani byli o nielegalne monitorowanie treści na zagranicznych serwerach. Nigdy jednak nie robili tego w taki sposób.

Rosyjska Agencja "Rosbałt" opisuje odnalezienie w żelazkach i czajnikach z Chin urządzeń, które same łączą się z siecią bezprzewodową i przekazują przechwycone w ten sposób informacje na zagraniczne serwery.

Te rewelacje ujawniono tuż po tym, jak Unia Europejska przyjrzała się prezentom rozdawanym podczas niedawnego szczytu G20 w Sankt Petersburgu. Pojawiły się bowiem doniesienia, że rosyjskie podarki mogły być mitologicznym trojańskim koniem.

 

Źródło: IAR

Microsoft chce przekonać Samsunga do tworzenia smartfonów z Windows Phone

Przekonać kwotą wynoszącą bagatela miliard dolarów. Microsoft pragnie nawiązać współpracę z kolejnym producentem w celu zwiększenia udziałów Windows Phone na rynku. Wcześniej rozmowy prowadzone były z HTC, teraz rzekomo plany zakładają również innego konkurenta, znacznie mocniejszego - południowokoreańską firmę Samsung. Na razie to nic potwierdzonego, ale jak się mawia: w każdej plotce jest ziarenko prawdy...

Według zagranicznych źródeł obecnie trwają negocjacje w sprawie współpracy pomiędzy gigantem z Redmond a Samsungiem. W razie porozumienia drugi z koncernów miałby produkować nowe urządzenia mobilne działające pod kontrolą systemu operacyjnego Windows Phone. Na zachętę Koreańczycy otrzymaliby miliard dolarów, co jest kwotą, która na pewno nie robi wrażenia na przedstawicielach firmy wartej 220 miliardów dolarów.

Jeśli pogłoski się potwierdzą, to Samsung byłby kolejnym, chociażby po Nokii czy HTC, producentem, którego Microsoft próbuje zachęcić do produkowania smartfonów z systemem Windows Phone. Wystarczy wspomnieć, że podobną ofertę swego czasu gigant Redmond złożył Finom - wtedy porozumienie dotyczyło 250 milionów dolarów za każdy kwartał, co daje w ciągu całego roku okrągłą sumę miliarda dolarów. Obecnie Nokia to około 77% wszystkich urządzeń z Windows Phone. Nokia, której oddział mobilny niebawem powędruje w ręce giganta z Redmond, to jednak nie Samsung, a przekonanie tej drugiej spółki mogłyby znacznie bardziej wypromować autorską platformę Microsoftu, a co za tym idzie - przełożyć się na większą sprzedaż.

Czy byłyby to pierwsze smatfony pracujące pod kontrolą systemu Windows Phone w wykonaniu koreańskiej spółki? Nie, na rynku wcześniej pojawił się chociażby Samsung Ativ S Neo, ale w ostatnich tygodniach plotkuje się, jakoby na tym firma nie poprzestanie i w 2014 roku doczekamy się kolejnych urządzeń Samsunga opartych na Windows Phone. No, przynajmniej jednego.

Ani Microsoft, ani Samsung nie skomentowali tych doniesień. Nawet jeśli trwają rozmowy pomiędzy tymi koncernami, nie musi to oznaczać, że do porozumienia ostatecznie dojdzie. Nie da się ukryć, że gigant Redmond za wszelką cenę próbuje zwiększyć udziały Windows Phone na rynku mobilnym, na którym bezapelacyjnie dominuje Google Android.

 

 

Scansonic IN300 - radio z modułem WiFi/LAN

Scansonic IN300 to niewielkie radio FM z możliwością odbioru stacji internetowych. Dzięki tej funkcji jego użytkownik może cieszyć się muzyką i informacjami z rozgłośni całego świata.

  IN300 wyposażono w głośniki stereofoniczne o średnicy 3,5 cala i mocy 5 W na stronę. Lakierowaną na wysoki połysk obudowę wykonano z drewna, co istotnie wpływa na jakość brzmienia. Na przednim panelu dominuje ciekłokrystaliczny wyświetlacz z regulowanym podświetleniem oraz pokrętło do regulacji parametrów. Sterować radiem możemy także przy pomocy dołączonego do zestawu pilota lub smartfona z systemem iOS lub Android.

Za łączność z siecią odpowiada wbudowany moduł LAN oraz WiFi (WLAN). Dzięki temu radio może korzystać zarówno z sieci przewodowej jak i bezprzewodowej. Oprócz odbioru stacji radiowych, IN300 może za pośrednictwem protokołu UPnP odtwarzać pliki muzyczne znajdujące się na komputerze.
Cena detaliczna wynosi 668,00 PLN.  

 

Źródło: wp.pl

« poprzednia 1 25 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15127 128 następna »